Pin Up & Burlesque Party vol. 4 - relacja i krótka refleksja nad przyszłością imprezy

Red Juliette w niesamowitym kubańskim numerze Fot. DDLodz.pl (w tle zachwycone Nina Holy i Rockagirl)
Czwarta edycja Pin Up & Burlesque Party przeszła do historii i był to jeden z najwspanialszych wieczorów tego roku. I jeden z najważniejszych! Przygotowania do tej edycji tak naprawdę rozpoczęłyśmy kilka tygodni po zakończeniu trzeciej odsłony imprezy, czyli pod koniec 2013 roku. Ustaliłyśmy termin i udało się nie zdublować go z żadnym innym ważnym wydarzeniem, a w październiku wyjątkowo ich nie brakowało. Udało nam się także dużo wcześniej zakontraktować świetne artystki, choć przełom października i listopada to także gorący okres europejskich festiwali burleski.  Miesiące przygotowań zaowocowały niesamowitym, pełnym energii wieczorem - energii pochodzącej zarówno z występów, koncertu, jak i od wspaniałej publiczności, która w dużej mierze jest z nami od pierwszej edycji imprezy. Jednym słowem - praca włożona w przygotowanie tego wydarzenia opłaciła się. Niech świadczą o tym wasze radosne twarze na zdjęciach i słowa podziękowania, które nam wciąż wysyłacie.

We're only human

Polecam Wam rzetelną relację z imprezy na blogu Loli Noir. Autorka punktuje wszystkie plusy i minusy tej edycji. Chciałam odnieść się tylko do dwóch z nich. Pierwsza to wpadki, które niestety mimo przygotowań, zawsze mogą się zdarzyć. To, że na próbach wszystko idzie jak po maśle (jest przedłużacz do wiatraka, który później znika w tajemniczych okolicznościach czy muzyka gra tak jak powinna) nie oznacza, że równie perfekcyjnie wyjdzie to "na żywo". Jesteśmy tylko ludźmi i choć staramy się wszystko mieć pod kontrolą, to nie zawsze nam to wychodzi, tak jak zaplanowaliśmy.
Druga kwestia - obecność (a raczej jej brak) organizatorek na scenie. Wystąpienia publiczne zaraz obok pozowania przed tłumem fotografów, stoją na czele listy moich największych koszmarów, zatem staram się takie sytuacje ograniczać do minimum. Gdyby było inaczej zostałabym prowadzącą imprezę lub występowałabym jako artystka. Pomijając kwestię mojego dobrego samopoczucia, ktoś jednak musi stać na bramce i sprzedawać bilety - jeśli uda nam się w końcu znaleźć zaufanego biletera lub bileterkę, która nie będzie miała nic przeciwko temu, że pół imprezy spędzi przy drzwiach i nie obejrzy ani jednego występu, będzie wspaniale. Druga osoba musi być na zapleczu i koordynować wszystko, co tam się dzieje. Jak okazuje się w praktyce, potrzebna jest jeszcze jedna osoba na sali, by przeciwdziałać kryzysowym sytuacjom.

Co dalej z imprezą

Nie byłabym sobą, gdybym nie zaczęła się zastanawiać nad kolejną edycją wydarzenia zaraz po zakończeniu poprzedniej. Wiele z Was gratulowało nam coraz większego rozmachu i coraz wyższego poziomu. Do tego zmierzamy. Nie chcemy stać w miejscu. Nasz cel to coraz lepsza impreza, nowe artystki, nowe zespoły. Większość z Was doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że scena burleskowa dopiero się w Polsce rozwija, dlatego ilość profesjonalnych artystek jest dość ograniczona. Zapraszamy oczywiście dziewczyny, które występowały u nas wcześniej (Santa Evita, Rose de Noir, Red Juliette) wiedząc o ich nowych, jeszcze lepszych numerach. Ale chciałybyśmy także byście mieli okazje zobaczyć zupełnie nowe twarze (i to nie tylko podczas Sceny otwartej). Na tę edycję udało nam się zaprosić artystkę z Berlina, teraz szukamy kolejnych zagranicznych nazwisk. Co za tym idzie - z edycji na edycję rosną koszty przygotowania imprezy. Zespołów w klimacie rockabilly z Polski też nie zostało nam wiele. Będziemy pewnie chciały rozszerzyć formułę i zaprosić na scenę np. muzyków swingujących (których zazwyczaj jest w składzie więcej niż trzech) lub zespół w klimacie gothabilly.
 Jak nietrudno zauważyć, każda edycja przyciąga podobną ilość osób (na tej było Was prawie tyle samo, co ostatnio). Liczba ta na pewno o wiele bardziej się nie zwiększy. Burleska, pin up czy rockabilly to nadal sprawa dość niszowa i przyznam szczerze, że nie mam z tym problemu. Jednak by impreza była z coraz większym rozmachem, by pojawiali się na niej zagraniczni goście, potrzebne są jeszcze większe nakłady finansowe.
Jeśli przy okazji następnej edycji nie uda nam się pozyskać jakiegoś sponsora lub założyć stowarzyszenie i postarać się o dofinansowanie, wówczas nie będziemy w stanie bardziej rozwinąć skrzydeł.
Nie chcemy drastycznie podwyższać cen biletów, choć nasza impreza w porównaniu z np. warszawskimi wydarzeniami tego typu, gdzie wstęp kosztuje zazwyczaj 40-50 zł (bez koncertu), jest wyjątkowo tania.
Takie wyzwania stoją przed nami w przyszłym roku. Mam nadzieję, że uda nam się im sprostać i kolejna edycja będzie stała na jeszcze wyższym poziomie.
Jeszcze raz dziękuję wszystkim za obecność na imprezie: artystkom, zespołowi, prowadzącemu i asystentowi, Andreasowi na afterparty, wystawcom, Retro Pasjonatom, sponsorom nagród w konkursie Miss Pin Up, fotografom, Ninie Holy i Rockagirl za pomoc przy organizacji konkursu, profesjonalnej obsłudze i managerowi Klubu Scenografia, Łodzi Graficznej za projekt plakatu, Marcie za piękny makijaż,  no i Inie von Black, która dzielnie znosi moje humory. Na koniec zostawiam Was ze zdjęciami!
Grotesque Bel Air Fot. Nosferat Factory



Debiutujące na scenie Grotesque Bel Air - zmysłowe i bardzo fajne dziewczyny
Grotesque Bel Air

Santa Evita w obiektywie Wojciecha Lewińskiego 
Santa Evita  w wersji wiktoriańskiej Fot. Plasterlodzki.pl
Dirty Lilly Fot. Plasterlodzki.pl
Dirty Lilly - niegrzeczny show i pełen profesjonalizm mimo muzycznych problemów Fot. Wojciech Lewiński
Rose de Noir  - łódzka gwiazda jak zawsze w świetnej formie Fot. Wojciech Lewiński
Rose de Noir fot. Plasterlodzki.pl
Red Juliette - wulkan energii na scenie i poza nią  Fot. Wojciech Lewiński

Red Juliette Fot. Wojciech Lewiński

Greta Qamar - mroczny, tajemniczy występ z klimatyczną muzyką  Fot. Plasterlodzki.pl


Greta Qamar Fot. Wojciech Lewiński
Dirty Lilly  w numerze Miss World Fot. Plasterlodzki.pl


Rose de Noir - te wachlarze!  Fot. Wojciech Lewiński


Rose de Noir Fot. Dominik Kolęda
Red Juliette - według mnie najlepszy występ wieczoru Fot. Wojciech Lewiński

Red Juliette Fot. Wojciech Lewiński
Red Juliette Fot. Wojciech Lewiński
Red Juliette Fot. Wojciech Lewiński

Greta Qamar  - baśniowy występ w podwodnym klimacie Fot. Dominik Kolęda
Greta Qamar Fot. Dominik Kolęda
W trakcie występów na scenie prezentowały się kandydatki w konkursie Miss Pin Up. Podczas tej edycji chętnych było więcej niż miejsc, ostatecznie w konkursie wzięło udział 21 pięknych dziewcząt. Nagrody w konkursie ufundowały sklepy internetowe jestesmodna.pl oraz mosquito.pl, a także Wydawnictwo Znak.
Kandydatki w konkursie Miss Pin Up Fot. DDLodz.pl
Ogłoszenie wyników - w środku laureatka konkursu Retro Chick Chick
Imprezę poprowadził po raz kolejny genialny Łukasz Jaskóła, a na scenie towarzyszył mu Milczący Asystent czyli Rafał Wójcik, który dzielnie ogarniał wszystkie rekwizyty i pomagał dziewczynom w trakcie występów.
W cekinowej marynarce Łukasz Jaskóła, we fraku Rafał Wójcik Fot. Plasterlodzki.pl
Po wszystkich występach wraz z artystkami podziękowałyśmy publiczności za niezwykłą energię i doping.
Z Iną von Black

Na końcu po prawej: Ina von Black i autorka bloga czyli organizatorki imprezy w komplecie Fot. Plasterlodzki.pl
Po występach na scenie pojawił się Mike Gowin ze swoim zespołem. Nie obyło się bez kilku bisów. I wciąż było nam za mało!
Mike Gowin Fot. Dominik Kolęda
Bez Was nie byłoby każdej kolejnej imprezy
Scenografia jak zwykle zapewniła obsługę na najwyższym poziomie!
W trakcie imprezy można było także obejrzeć i zakupić dodatki w stylu pin up/ rockabilly. Pojawiła się Greta Vintage Store z bielizną i pończochami, Cherry Bonbon Atelier z akcesoriami do włosów, Wyczarovane Handmade i Dwukroopek z biżuterią oraz Hot Ball z t-shirtami.
Z Niną Holy i Rockagirl
Chwila oddechu z Niną Holy

No comments:

Post a Comment