"Manhattan": serial o tych, którzy budowali najgroźniejszą broń, nawet o tym nie wiedząc


Pamiętacie wpis o książce "Dziewczyny atomowe" Denise Kiernan? Jeśli nie, zachęcam do przeczytania recenzji, która znalazła się na blogu ponad rok temu. Serial, o którym dziś chce wam opowiedzieć, ma z wyżej wspomnianą książką wiele wspólnego.
Los Alamos, zamknięte przed zewnętrznym światem, oficjalnie nieistniejące, zamieszkałe tymczasowo przez ponad 7 tysięcy ludzi miasto, w którym toczy się akcja serialu to miejsce, w którym pracowano nad bombą atomową, choć tylko znikomy procent mieszkańców wiedział, co tak naprawdę się tam dzieje.

Skuszeni przez wysokie zarobki oraz zachęceni patriotycznymi pobudkami robotnicy oraz uczeni pracują nad projektem "Manhattan".  Projektem, który doprowadził do zbudowania najbardziej śmiercionośnej broni wynalezionej przez człowieka. Akcja serialu toczy się w roku 1943, w przełomowym momencie dla świata i Ameryki.
Warunki życia w Los Alamos są bardzo spartańskie, wszystko tu jest tymczasowe, ulice nie posiadają swoich nazw, a mieszkańcy pozbawieni są praw obywatelskich. Wszyscy wszystkich szpiegują, korespondencja jest cenzurowana, życie w miasteczku przypomina bardziej więzienie, choć wszyscy są tu z własnej i nieprzymuszonej woli.
Mimo wszystko mieszkańcy starają się żyć normalnie, w końcu są młodzi, chcą się bawić, kochać i  przyczynić do jak najszybszego zakończenia wojny.  Jestem na razie po pierwszym odcinku i wiem, że z wielką ochotą obejrzę kolejne.
  

No comments:

Post a Comment