Berlin na weekend: kilka przydatnych adresów

Dwa dni w Berlinie to zdecydowanie za mało. I choć była to moja kolejna wizyta w tym niesamowitym mieście (piąta lub szósta), wciąż czuję niedosyt i już z niecierpliwością czekam na następny raz. By choć trochę poczuć klimat tego miasta, przydałby się chociaż tydzień - wówczas każdy dzień można by przeznaczyć na zwiedzanie poszczególnych dzielnic. Jeśli to wasz pierwszy raz w tym mieście, nie możecie pominąć kilkunastu kluczowych miejsc. Najlepiej zacząć zwiedzanie od Alexander Platz, stanąć pod 365- metrową wieżą telewizyjną i zegarem Urania. 
Dalej przespacerujcie się okazałą Unter den Linden w stronę Bramy Brandenburskiej. To najstarsza dzielnica Berlina (Mitte) i najbardziej reprezentacyjna aleja, przy której stoją okazałe budowle w stylu barokowym, klasycystycznym oraz neoklasycystycznym. Odbijając w prawo od Bramy Brandenburskiej dojdziecie  do siedziby Reichstagu, idąc prosto przespacerujecie się wzdłuż ogromnego Tiergarten i zakończycie spacer pod Kolumną Zwycięstwa, skręcając w lewo dojdziecie do Potsdamer Platz (niedaleko mieści się plac Marleny Dietrich). Jeśli szukacie znanych marek i nie stronicie od ogromnych tłumów, udajcie się także na Ku'Damm. Nie zapomnijcie także przejść się wzdłuż  ruin dawnego Muru Berlińskiego (kierujcie się w stronę Checkpoint Charlie). 
Moja dwudniowa wizyta w Berlinie związana była przede wszystkim z wystawą poświęconą twórczości Davida Bowie (czynna do 20 sierpnia 2014 roku). Warto kupić bilet wcześniej (przez stronę muzeum),  dzięki temu unikniecie stania w dość długiej kolejce.
Wystawa znajduje się w siedzibie Martin Gropius Bau przy Niederkirchnerstraße 7. W środku prawdziwy obłęd. Przy wejściu dostajecie słuchawki, dzięki którym zwiedzacie wystawę z doskonałą oprawą muzyczną. Nie chciałabym zdradzać wszystkich szczegółów (warto mieć wspaniałą niespodziankę przy wchodzeniu do kolejnych pomieszczeń), dodam tylko, że sala "koncertowa" jest tak niesamowicie zaaranżowana, że macie wrażenie uczestniczenia w koncertach Davida. Spędziłam w niej naprawdę sporo czasu! To chyba najwspanialsza wystawa na jakiej kiedykolwiek byłam, więc na jej zwiedzanie zarezerwujcie sobie minimum 2 godziny.
Cena biletu to 14 euro
Wszystkim miłośnikom muzyki polecam odwiedzenie kultowego Hansa Tonstudio, którego siedziba mieści się kilkaset metrów dalej, przy Köthener Straße No. 38. To tutaj swoje płyty nagrywali David Bowie, Brian Eno, Iggy Pop, U2, Depeche Mode, Nick Cave and The Bad Seeds, Siouxie and the Banshees czy Killing Joke. Można zajrzeć do środka, choć oprócz kilku zdjęć w gablotach, niewiele jest tam do oglądania. 
Jak sobie pomyślę, kto przechodził przez ten hol czy przeglądał się w tym lustrze ( o ile wtedy tam wisiało) to...ach!
Teraz zapraszam Was na Hackescher Markt i okolice Hackesche Höfe. Mieszczą się tutaj kluby, małe puby i kawiarenki, a do tego ciekawe sklepy mniej znanych marek. 
The Sixties, amerykański diner w stylu lat 60., mieszczący się przy Oranienburger Straße 11, to pewnie nie jedyne takie miejsce w Berlinie. 
Zabawne, że dopiero na zdjęciu zauważyłam reklamę sklepu z ubraniami vintage. Dajcie znać, czy jest tam ciekawie. 
Kilka metrów dalej mieści się czteropiętrowy sklep z przebraniami, perukami i różnymi imprezowymi dodatkami.  
Wszystkie rzeczy można mierzyć, co gwarantuje na prawdę niezłą zabawę i sporą dawkę śmiechu. 
  Miłośniczki stylu pin up znajdą tu także coś dla siebie. 
Ceny butów w okolicach 70 euro, więc nie najgorzej.  Za to przebrania można kupić już za 50 euro, przyznam, że nad niektórymi chwilę się zastanawiałam. 
Na koniec zapraszam Was na Eberswalder Strasse. Po jednej stronie mieści jeden z kilkunastu usytuowanych w mieście secondhandów HUMANA, po drugiej znacznie ciekawszy, ale i droższy, StiefelKombinat.
W środku setki butów! Kozaków, czółenek, szpilek - czego tu nie ma. Wszystko elegancko opisane rozmiarami.
Oprócz butów znajdziecie tutaj także ubrania z różnych dekad. Ceny wysokie - sukienki w okolicach 200 euro. 
Znacznie taniej dostać można prawdziwe pasy do pończoch z lat 50. oraz 60. Widziałam piękne modele już od 25 euro. 
  

Co do klubów - większość czasu spędziłam w okolicach Samariter Strasse. Wszystkim miłośnikom gotyckich klimatów polecam pub Pech und Schwefel (Samariterstraße 18). Z zewnątrz nie wygląda może zbyt zachęcająco, ale w środku panuje naprawdę fajny klimat. Kościotrupy, trumny pod ścianami, wygodne kanapy, świetna muzyka i drinki o nazwach w stylu Charlotte Sometimes. Kilka metrów dalej mieści się słynny klub K17, niestety w czwartki nic tam się nie dzieje specjalnego.
Kilka ulic dalej znajdziecie klub, w którym często odbywają się burleskowe imprezy. Primitiv Bar mieści się przy Simon-dach-strasse 28. 

 Czekam na Wasze adresy: sklepów vintage oraz ciekawych klubów. Podzielcie się miejscami, które powinnam odwiedzić przy okazji mojej kolejnej wizyty w Berlinie!







No comments:

Post a Comment