Dita von Teese Erotique

Nie rozumiem dlaczego perfumy Dity von Teese nie są dostępne w naszym kraju.
Nie tylko my w Polsce mamy z tym problem, bo ich dystrybucja jest dość mocno ograniczona. Gdy pojawił się czwarty zapach zaczęłam od razu zastanawiać się nad tym, w jaki sposób najszybciej mogę go zdobyć. Tym razem z pomocą przyszła znajoma, która zamawiała Erotique także dla siebie. I tym sposobem flakonik trafił w końcu w moje ręce.
Nie do końca wiedziałam czego się spodziewać, choć opis zapachu i jego składniki od razu wydały się zachęcające - róża, kadziło, skóra, pieprz, kolendra, piżmo, drzewo sandałowe, cedr i drzewo gwajakowe. Czyli zapach raczej ciężki w ten zmysłowy i sensualny sposób, który w przypadku perfum szczególnie lubię.


Erotique długo utrzymuje się na skórze, co w przypadku zapachów drogeryjnych nie jest chyba zbyt częstym zjawiskiem. Podoba mi się także konsekwencja Dity w wyborze kształtu flakonika oraz eleganckie, kartonowe pudełeczko, w którym zamknięto zapach. Tym razem jednak zupełnie nie przemawia do mnie zdjęcie promujące Erotique - poprzednie kampanie były o wiele bardziej wysmakowane i mniej obrobione w Photoshopie (albo było to po prostu mniej widoczne).
Podsumowując: jeśli lubicie ciężkie, korzenne zapachy Erotique powinien Wam się spodobać.


No comments:

Post a Comment