Płaszcz w stylu lat 30. i sukienka w liście


Po kilku miesiącach, które minęły od zakupu tego płaszcza, mogę napisać uczciwie, że był to jeden z najlepszych wyborów, jakie w zeszłym roku dokonałam. Wciąż zachwyca mnie jego kolor (błękit paryski) oraz fason. Dzięki niemu, widoczna jestem z daleka (duży plus, gdy umawiam się z kimś na mieście), a panowie w szatniach odnajdują go w pół sekundy. Do tego jest to ubranie, które zebrało chyba największa ilość komplementów. Oczywiście - jasny kolor to spory wydatek - płaszcz już czterokrotnie lądował w pralni chemicznej. Ale cóż, to jego jedyna wada.


Wśród inspiracji jesienno - zimowej kolekcji Simple, z której płaszcz pochodzi, dominowały związki z latami 50. Kiedy znalazłam rysunek z żurnala z lat 30. zaczęłam się zastanawiać, czy Lidia Kalita, projektantka marki, także go widziała. Podobieństwo między moim płaszczem, a wzorem z ilustracji jest uderzające.

Sukienka pochodzi z jesienno - zimowej kolekcji marki Quiosque, której salony do tej pory omijałam szerokim łukiem (bez żadnej konkretnej przyczyny). Przy okazji wyprzedaży zaopatrzyłam się tam także w dwie spódnice.

Płaszcz - Simple/ Sukienka - Quiosque%/ Rękawiczki - Aryton/ Beret - Accessorize/ Etola vintage - rags&SILKS

No comments:

Post a Comment